Początki na YouTubie – o czym warto pamiętać?

Izabela Schabowska 14/02/2021 0

Planujesz otworzyć kanał na YouTubie? A może Twoje filmy wiszą od jakiegoś czasu na portalu, ale niestety są ciągle omijane przez potencjalnych obserwatorów? Jeśli jesteś przedstawicielem jednej z tych grup – dobrze trafiłeś, ten artykuł jest dla Ciebie.

Pozytywna wiadomość na początek jest taka, że treści wideo na YouTubie – podobnie jak strony internetowe bądź najprostsze artykuły – mogą być w łatwy sposób optymalizowane. Wystarczy kilka zmian, trochę kreatywności i chęci, a Twój kanał zacznie rozwijać się jak szalony! Poniżej kilka porad, jak w organiczny sposób rozwinąć zasięgi na portalu.

1. Zadbaj o szeroko pojęty content
Chyba nikogo nie zdziwi, że od tego zaczynam. Tak jak w całym Internecie (dosłownie), tak i na YouTubie rządzi informacja. I to nie taka zwykła, bo najbardziej liczy się ta merytoryczna i wartościowa. YouTube to druga – zaraz po Google – największa wyszukiwarka na świecie. Warto zastanowić się nad możliwościami tego serwisu i wykorzystać jego potencjał do promowania własnego materiału czy contentu.
Jeśli chcesz, by Twoje filmy realizowały założone przez Ciebie cele, zastanów się nad tym, co będzie dla Twoich widzów najbardziej istotne – i spróbuj się do tego odnieść. Jakie są trendy na zbliżający się rok? Co najbardziej zainteresuje Twoich widzów? Osiągnij sukces, wychodząc naprzeciw oczekiwaniom społeczności niszowych. Mogą to być bardzo duże grupy, jak fani kotów czy psów, lub bardzo małe, jak fani czytania książek od tyłu. Poświęć czas, by zastanowić się, jakie tematy Cię pasjonują, i dopasuj to do swoich przyszłych widzów. Bądź autentyczny! Najważniejsze to przekonać ludzi, że warto do Ciebie wracać.

2. Wartość dodana dla widza
Co jest dla Ciebie ważniejsze – nowi obserwatorzy czy stali widzowie? Poprawna odpowiedź: jedno i drugie, i na tym właśnie powinieneś skupić swoją uwagę. Twoi fani oglądają filmy na YouTubie w pewnym określonym celu: szukają rozrywki, wiedzy, zajęcia – albo po prostu się nudzą i muszą wypełnić swój czas. Dzięki wizycie na jakimś kanale tę pewną wartość dodaną użytkownik otrzymuje. Pamiętaj o tym, by treści, które tworzysz, były zróżnicowane i spójne, by każdy mógł znaleźć coś dla siebie. Zadbaj też o jakość i profesjonalizm filmów – zawsze przyjemniej jest jednak oglądać film w HD, niż domyślać się, co się kryje za pikselami.

3. Regularność to klucz do sukcesu
Planuj wrzucanie filmów z wyprzedzeniem. Niby proste, a jednak oszczędzi Ci nerwów, gdy zapomnisz nagrać dodatkowy film albo nie będziesz mógł tego zrobić, bo wypadnie Ci ważne spotkanie. Albo wyjazd z mamą do sklepu meblowego. Zrób kilka na zapas i wrzucaj je regularnie, np. w każdą środę o 17:30. Na początku istnienia naszego kanału powinniśmy też przypilnować, by filmy pojawiały się i o jednakowym odstępie czasu i w jednakowych godzinach, bo ludzie lubią powtarzalność i fajnie jest wiedzieć, czego można się po Tobie spodziewać. Przyzwyczajamy widzów do regularności i składamy obietnicę dostarczania treści. I dodatkowo plusujemy w algorytmach YouTube’a, bo im częściej wyłapie on interakcje na kanale, tym bardziej nasze filmy stają się istotne dla samego serwisu.

A teraz trochę bardziej technicznie:

4. Na początek – podstawy
Masz już motyw przewodni kanału, sporo pomysłów i kilka filmów nagranych dodatkowo? Świetnie! Jakość contentu to decydujący i najważniejszy czynnik rankingowy dla Twoich treści. Nie jest on jednak jedyny. Skupmy się trochę na rzeczach technicznych, zaczynając od optymalizacji.
Chyba nie muszę przypominać, że warto dodać grafikę w tle, wrzucić sensowny awatar i wypełnić sekcję z informacjami o Tobie? Pamiętaj też o tym, że powinny one tworzyć spójną graficznie całość, wtedy będą przyciągały wzrok i nikt nie zarzuci Ci braku profesjonalizmu. Dodatkowo zachęcam do stworzenia zwiastuna kanału, który pozwoli nowemu użytkownikowi na szybkie zapoznanie się z tematyką Twoich filmów. Jaki będzie najlepszy? Krótki, ale treściwy i wyczerpujący wszystkie informacje o kanale.
Warto również rozważyć dodanie napisów do publikowanych filmów. Głównym powodem, dla którego powinieneś to zrobić, jest fakt, że Twoi odbiorcy mogą oglądać je w najróżniejszych okolicznościach i nie zawsze mogą włączyć dźwięk. Lub po prostu zapomnieli słuchawek. Brak napisów oznacza w takich przypadkach pominięcie wideo, a co za tym idzie – również utratę szansy na większy zasięg. Napisy to także ogromny ukłon w stronę ludzi niesłyszących lub niedosłyszących.

5. Szczegóły filmu
Po dodaniu pierwszych filmów na kanał zadbaj o ich odpowiednio rozbudowany opis, któremu żaden specjalista SEO nie będzie miał nic do zarzucenia. Tytuł filmu powinien zawierać frazy, które są najczęściej wyszukiwane przez użytkowników związanych z naszą branżą. A skąd wiedzieć, które wyrażenia będą najlepsze? Możesz wspomóc się jednym z darmowych narzędzi na rynku, np. Google Keyword Planner. Prześledź również zapytania w samej wyszukiwarce YouTube’a, a zobaczysz, które są najbardziej popularne. Ostatnia rzecz, o której nie możesz zapomnieć, to odpowiednie słowa kluczowe, które są związane z prowadzoną przez Ciebie działalnością. Tagi, najprościej mówiąc, pokazują wyszukiwarce, o czym jest wideo, dlatego często to odpowiednie otagowanie jest najszybszym sposobem na zwiększenie zasięgów. Wpisując odpowiednie wyrażenia, pamiętaj o limicie, gdyż wynosi on jedynie 500 zzs, a samych słów kluczy nie powinno być więcej niż 10.

YouTube w ostatnich czasach stał się potężnym narzędziem komunikacji oraz ważnym elementem ścieżki zakupowej. Żyjemy w czasach, w których wielu użytkowników woli włączyć krótki film na interesujący ich temat, niż przeczytać „suche” artykuły. Mam nadzieję, że powyższe rady nie brzmią zbyt skomplikowanie – tak naprawdę jest to dopiero wierzchołek góry lodowej, na początek jednak powinny wystarczyć. Odpowiedni dobór treści i optymalizacja kanału spowodują, że będziesz miał szansę wyjść przed konkurencję i zaangażować przyszłych klientów, a o to właśnie chodzi, prawda?

Multitasking w realnym świecie. Przydatna umiejętność czy marnotrawienie czasu?

Izabela Schabowska 26/11/2020 0

 

Za sprawą powszechnego dostępu do nowoczesnych technologii i nieustannego potoku bieżących informacji bycie masowym konsumentem danych jest łatwiejsze niż kiedykolwiek wcześniej. Żyjemy w tak dynamicznie zmieniającym się świecie, że stale musimy interesować się nowościami i aktualnościami, by móc nadążyć za tym, co dzieje się dookoła nas. Robimy coraz więcej i szybciej, aby poradzić sobie z zadaniami dnia codziennego, przez co wydaje nam się, iż mamy mniej czasu dla samych siebie.

 

Życie w epoce cyfrowej sprawia, że stale wykonujemy wiele rzeczy jednocześnie – słuchamy radia, odbieramy telefony, odpisujemy na wiadomości i przeglądamy media społecznościowe. Dla tego fenomenu przyjęło się określenie multitaskingu, czyli wielozadaniowości, i jest ono dziś bardzo powszechne.

 

Czy w dzisiejszym świecie wykonywanie tylko jednej czynności to strata czasu? Odpowiedź brzmi: to zależy.

 

Warto zaznaczyć, że nasz mózg jest niesamowicie elastyczny i ciągle dopasowuje się do nowych zmian. Przyspieszenie tempa życia doprowadziło do tego, że staramy się robić coraz więcej rzeczy jednocześnie, ale czy idzie to w parze z efektywnością?

 

Raczej nie, i wygląda na to, że korzyści są tylko pozorne. Od czego więc zależy to, czy multitasking jest przydatną umiejętnością? Od tego, jakiego rodzaju zadania wykonujemy. Ogólnodostępne badania dowodzą, że rozmawianie przez telefon i jednoczesne prowadzenie samochodu zwiększa prawdopodobieństwo wypadku aż czterokrotnie! Nie polecamy również rozpraszania się przy innych ważnych czynnościach, np. w pracy. Lepiej wykonać jedną czynność raz a dobrze, niż później poprawiać ją kilka razy z powodu naszej nieuwagi.

 

Przeciążony ludzki mózg nie potrafi dokonać selekcji. Podobnie jak komputer, my również nie radzimy sobie z szybkim przerwaniem jednej czynności i natychmiastowym restartem. Wykonując kilka czynności w tym samym czasie, nadajemy priorytet tylko jednej z nich, bo nasza uwaga jest bardzo selektywna i w ognisku pamięci roboczej może znajdować się tylko jedna reprezentacja zdarzenia.

Negatywne konsekwencje multitaskingu:

  1. Powierzchowna analiza treści.
  2. Wolniejszy czas wykonywania zadań i mniejsza efektywność.
  3. Większy stres i presja oraz ryzyko popełnienia błędu.

Brzmi logicznie, prawda? Z wykonywaniem kilku rzeczy jednocześnie jest taki problem, że każda z nich posuwa się do przodu bardzo powoli. Jak wiadomo, szybciej dojedziesz do celu na jednej hulajnodze, niż na czterech naraz.  Ale jeśli jesteś fanem różnorodności – nie rezygnuj z wielozadaniowości. Pamiętaj jednak o umiarze i o tym, by swoje zadania doprowadzać do końca, mimo ich wolniejszego tempa.

Multitasking może też przynieść pozytywne skutki, np. wtedy, gdy wykonujemy czynności, które nie wymagają od nas większego zaangażowania, jak krojenie marchewki i jednoczesne słuchanie merytorycznego podcastu.Jeśli jedno z tych zadań jesteś w stanie wykonywać biegle czy wręcz automatycznie – wtedy możesz sobie na to pozwolić!

Zalety wielozadaniowości:

  1. Rozwijanie się w kilku obszarach jednocześnie.
  2. Brak monotonii.
  3. Jest ciekawa i twórcza.
  4. Sprawia, że musisz się „sprężyć”, by ze wszystkim zdążyć.

Nie będziemy tu rozstrzygać sporu, czy multitasking jest dobry i potrzebny, czy wręcz przeciwnie – zły i skazany na niepowodzenie. Choć osobiście bardzo nie lubię, gdy coś rozprasza mnie podczas mojej pracy, to często wykonuję kilka rzeczy naraz i nie sprawia mi to kłopotu. Taka jest też natura pracy w agencji reklamowej – czasami nie zdążysz wykonać jednej czynności, a na głowie masz już kolejne cztery. Bardzo dobrze w takich przypadkach sprawdza się podzielenie pracy na kategorie i przyznanie im priorytetów. Może któraś z tych rzeczy jest w stanie poczekać do jutra, abyś  mógł znaleźć czas na smaczną kawkę i przerwę w pracy? 😉

Pamiętaj jednak, że najważniejsze w tym wszystkim jest zachowanie równowagi. Rada dla nas wszystkich? Lepiej nauczyć się dobrego zarządzania czasem i ćwiczyć silną wolę, niż walczyć z ograniczeniami naszego umysłu!

A o zarządzaniu czasem już niedługo.

 

Jak zacząć pracę w marketingu?

Izabela Schabowska 13/11/2020 0

Praca w marketingu – czym tak naprawdę jest i jak ją zacząć? Czy to faktycznie wrzucanie kotków i piesków na profile klientów i odpowiadanie na komentarze fanów? Obalamy mity!

Patryk Antczak i Iza Schabowska w podcaście opowiadają o swoich marketingowych początkach oraz udzielają rad tym, którzy chcą rozpocząć ścieżkę zawodową w tej branży!

Zapraszamy do odsłuchu!

👉YouTube